Z powodu ostatnich ograniczeń w graniu (dlaczego ludziom odbija, jak przychodzi okres świąteczny?), postanowiłem sięgnąć do klasyki, która z racji mojego nieco już leciwego sprzętu trochę się u mnie przeleżała, a po zainstalowaniu pożyczonej karty i pamięci - chodzi w miarę przyzwoicie. Tak więc od trzech dni mam zainstalowane Neverwinter Nights 2.
Kiedy kupowałem tę grę, brałem ją z jednego powodu - zostały w niej zaimplementowane zasady DnD 3.5, w tym dostępne już w edycji trzeciej -
klasy prestiżowe. A tak się składa, że trochę znudziło mi się granie magami i od jakiegoś czasu miałem - że się tak wyrażę - parcie na granie złodziejem (w obecnej terminologii:
łotrzykiem). No i teraz mam złodzieja z 5 poziomu, którego będę sobie transformować w skrzyżowanie czarodzieja i złodzieja, czyli coś co się nazywa "
arcane trickster".
Postanowiłem tym razem zagrać zupełnie inaczej niż zwykle. Przeważnie gry wspierają postacie o charakterze dobry i praworządnym, a mnei zawsze pociągały postacie neutralne. No to teraz gram rolę absolutnie neutralną, raz pomagam za darmo, raz wymuszam wyższą zapłatę, targuję się, wdaje w awantury, kradnę na prawo i lewo... i jest super. W dupie mam większą ilość punktów doświadczenia, które dostałbym za grzeczne odpowiedzi i robienie wszytkiego za darmo. Inaczej niż zwykle, swój rozwój kieruję w stronę takich cech jak blef, wymuszenie, zastraszenie. I pięknie jest - wspaniale kogoś nastraszyć albo zbajerować, żeby coś dla mnie zrobił. Na litość można brać też i staruszki - oddają mi prawdziwie wdowi grosz :)
Cały czas się zastanawiam jeszcze nad chociaż kilkoma poziomami jako
bard. Zajebiście byłoby do tych wszystkich moich umiejętności, mieć jeszcze mandolinę czy lirę i do tego napieprzać jakieś pieśni. Może to i niepotrzebne, ale ile funu! :)