środa, 1 czerwca 2011

leje

No i kurde leje. Dwa tygodnie było sucho. Tydzień temu wymyłem se rower, to tego samego dnia popołudniu lało i się uwalił. No to teraz wyczekałem, wyglądało że się pogoda wyklarowała, to sobie dzisiaj rano wymyłem, a potem - ryzykując wyrzucenie z roboty, bo w trakcie pracy ;) - nasmarowałem. SMAREM NA SUCHE WARUNKI. A teraz burza jest i uj wie ile jeszcze będzie lać. A tak cudownie cichutko jechał dzisiaj wymyty i wymyziany... Może do rana wyschnie, chociaż sądząc z odgłosu zza okna, nie zapowiada się na to.

poniedziałek, 30 maja 2011

wiesiek trudny jest :/

No chyba będę musiał zmienić poziom trudności w wieśku, bo nie idzie iść dalej. Teraz gram na trudnym i przechodzenie jednej walki przez 3 dni (a jeszcze nie przeszedłem!) staje się mocno uciążliwe. Ja mam spore zapasy cierpliwości, ale pomału zaczynam dochodzić do wniosku, że w tej grze chodzi jednak o fabułę, a obecnie zaczyna mi się ona gubić, bo zajmuję się głównie powtarzaniem fragmentów walk.

Na dodatek dowiedziałem się, że to co uważałem za szczyt trudności i wyrafinowania taktycznego, to nic, w stosunku do walk, które czekają mnie po wyjściu z zamku (gram póki co prolog). Więc chyba wystartuję od początku, bo jakoś nie wierzę, że dalej będzie mi łatwiej.

piątek, 20 maja 2011

w trakcie instalacji

Nie mam czasu praktycznie na nic. Odkąd Młody podrósł i chodzi później spać, mój dzień kończy się około 22:00. To co zostaje potem mam dla siebie (tzn. nie-dla-dzieci). Mogę wtedy na spokojnie porozmawiać z Żoną, przygotować się do wyjścia do roboty na drugi dzień, zrobić coś przy rowerze, pograć w czołgi, poczytać instrukcje do gier, pograć w coś samemu, poczytać, obejrzeć film... No żyć nie umierać.

Z tym że rano trzeba wstać około 6:00, więc nie za bardzo jest się kiedy wyspać. Pełny dramat. Chyba chcę na emeryturę. Może się do policji przeniosę, to wcześniej miałbym na nią szansę.

Od 45 minut instaluje się nowy wiesiek. Ciekawe ile jeszcze? :/

niedziela, 15 maja 2011

Tygrys i Eufrat wzięte

Alleluja, chwalmy Pana. Po - jeśli dobrze liczę - 6 latach zbierania się, zagrałem w Tigris & Euphrates. Stało się :) Teraz pozostał tylko żal, że do tej pory nie grałem w to wcześniej. Wczorajsza partia była dwuosobowa, ale gra i tak pokazał pazur. Bardzo fajna, bardzo dynamiczna i z ogromną interakcją. Idealnie się trafiło. Kwintesencja eurogry.

Planowałem w TiE grać z Młodym, ale po pierwszej partii mam wrażenie, że to może być dla niego tytuł zbyt abstrakcyjny. Tak czy owak, kiedy dzisiaj dzielił elementy (żeby nie marnować czasu na sesjach, po grze zgarniam wszystko do pudełka, a następnego dnia Młody dzieli całość) trochę mu o grze opowiedziałem. Pilnowałem się jednak, żeby nie zacząć mu wykładać kolejnego tytułu, skoro na Dzień Dziecka dostanie Memoir'44 a na imieniny (połowa czerwca) - Small World.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

gramy w Haciendę!

Chłopak zaczyna grywać już w bardzo dorosłe tytuły - wczoraj nauczyłem go Haciendy i chwilowo wydaje się zafascynowany. No fajnie, bo gra przednia, absolutnie I liga abstrakcyjnych eurogier. Fakt że mu się spodobała cieszy mnie tym bardziej, że dzięki niej będzie mieć szybką potrzebę nauczenia się poprawnego liczenia/podliczania (no i ma po co uczyć się rozliczania transakcji: wypłacić, rozmienić, wydać resztę - do tej pory to leżało, teraz jest powód żeby się nauczyć).

Mam podstawową wątpliwość dotyczącą tego jak go uczyć. Niby opowiedziałem mu reguły, ale złapałem się później na tym że uczę go już elementów strategii: wtedy blokujesz, wtedy kupujesz, zamykasz dostęp do rynku, podkupujesz zwierzęta przeciwnikowi... No i nie wiem czy dobrze robię. Ewidentnie widać że to chwyta i stosuje, ale nie wiem czy nie zabieram mu radości z odkrywania czegoś samemu. Pytanie tylko, do jakiego stopnia taką "radość" może mieć jedynie osoba dorosła/dojrzała, a do jakiego dziecku chodzi o to, żeby się dobrze bawić i żeby wygrać. No zobaczę w przyszłości.

Dodatkowo syn mnie podbudował elementami "szerszego spojrzenia" i jakiejś takiej bardzo ogólnej analizy. Otóż zauważył że Seeland i Hacienda są do siebie jakoś tak trochę podobne. Nie potrafił tego nazwać, ale mówił że jakoś jedna przypomina mu drugą. Zrobiło to na mnie wrażenie, bo obie te gry są autorstwa Wolfganga Kramera. I wcale nie są do siebie podobne, ale pewien Kramerowy sznyt na nich niewątpliwie występuje, co Młody wyłowił. Moja krew :) Aż mnie kusi, żeby zobaczyć czy ręki Kramera dopatrzy się w Cavum (a widać ją tam bardziej, ale na to poczekam trochę - niech się nacieszy możliwościami Haciendy).

czwartek, 14 kwietnia 2011

młodego rozważania po religii

//młody idzie pod prysznic i chlipie
- co się dzieje?
- tata, a ksiondz powiedział, ze jak sie pokazuje tseci palec to jest gZech, a to chyba nie jest gZech
//tata skonsternowany
- a ty pokazujesz trzeci palec?
- no jak lice: jeden, dwa, tsy...

ROTFL :)

niedziela, 13 lutego 2011

Młody recenzuje grę

Młody nagrał swoją pierwsza recenzję. Dużo było z tym walki, nie wyszło do końca tak jak sobie wyobrażałem, ale co tam :) Inna rzecz, czy ktokolwiek kto nie wie o co chodzi będzie w stanie zrozumieć OCB. Ale od czegoś trzeba zacząć przecież.